Fuck, po przesłuchaniu Nothing Lasts But Nothing Is Lost jestem tak zmiażdzony tym dwuosobowym projektem, że aż zakładam temat. Taka dawka zajebistej elektroniki była dla mojego organizmu prawie śmiertelna. Codziennie słucham tej płyty przynajmniej jeden raz. Mistrze !
A co to za jedni w ogóle ? Ten po lewej to główny kompozytor muzyki. Wykręca takie bity i dźwięki że głowa mała. Niesamowicie spójne, organiczne i wielowarstwowe kompozycje, które rzucają na kolana. Do tego mega dawka psychodeli. Ten po prawej to już w ogóle wymiatacz. Napierdala na flecie i różnych etnicznych instrumentach i robi taki klimat, że kurwa ze świecą szukać. Wszystko się idealnie zgrywa i muzyka płynie jak Wisła przy zagrożeniu powodziowym. Dobra, chujowe porównanie. Dźwięki wydają się tak naturalne, że mogą wprawić innych nudnych 'wymiataczy' psychedelic trance'u w kompleksy. Cała płyta Nothing Lasts But Nothing Is Lost jest podzielona na (uwaga) 18 kawałkow. Z tym, że każdy poprzedni łączy się z nastepnym w tak zajebisty sposób, że ta godzina słuchania zapierdala jak TGV i żadnym wypadku nie nudzi.
Polecam jak sam skurwysyn każdemu fanowi Ambitnej (przez duże A) i Klimatycznej (przez duże K) muzyki.
Dyskografia:
Are You Shpongled? (1998)
Tales of the Inexpressible (2001)
Nothing Lasts... But Nothing Is Lost (2005)
Ineffable Mysteries from Shpongleland (2009)
http://www.youtube.com/watch?v=YzRJrzV5CIY
http://www.youtube.com/watch?v=qCZ4RPpsdlY
http://www.youtube.com/watch?v=Cu_Xv8-XM1I
Jeśli ktoś zna coś podobnego to pisać !